October 12th, 2011
Srebrna
Jestem mobilna, jak to kobiety. Zakochuję się w nowych kosmetykach :)
Ogólnie mówiąc, lubię miętę. Dropsy, guma, pastylki pudrowe, nawet mięta zaparzona. Wszystko dobre.
Kosmetyki miętowe też. Perfumy cytrusowe, ale jakby było coś z miętą, to dajcie namiar, chętnie przetestuję. Natomiast kosmetyki do mycia… Dawno temu, w którejś podróży służbowej, trafiłam w hotelu (Marriot we Wrocławiu?) na szamponik i żel do mycia eukaliptusowy. Usiłowałam potem dojść, czy ten sam produkt występuje w masowej sprzedaży, ale nie znalazłam. Niestety.
Za to kiedy dwa lata temu odwiedziłam Londyn, YaaL zawlokła mnie do sklepu pt. Lush. Gdzie mozna znaleźć wszystko w każdym zapachu. Więc wyszłam objuczona produktami cytrusowymi. Za nastepnym pobytem upolowałam tam szampon pt. Rehab. MIĘTOWY. Oranyjakmidobrze. Nie dość, że miętowy, to znakomicie robi moim smętnym kłakom. Muszę potem rąbnąć na nie od serca odżywki, bo nabierają zdecydowanie za wiele inicjatywy (i wyłażą z gumki, płożą się i uciekają), ale mam poczucie - pewnie związane z miętą - wyczyszczenia kudłów i skóry głowy.
I to nie jest nowa miłość. To jest miłość, na którą wydałam juz solidną kwotę, YaaL właśnie dostarczyła mi kolejną półlitrową flachę (cholernie wydajne, mimo że mąż mi podbiera).
W Lushu kupiłam też mydło w kostce Ice Blue, miętowe, przyjemne, ale… nadal nie to.
TO kupiłam… w Rossmanie w Centrum Wileńska (i w Rossmanie na Dworcu Chaosu). Nazywa się Original Source (uwaga, strona z dźwiękiem, flaszydłem i bógwieczym) i jest żelem pod prysznic. Są też mydła w płynie i płyny do kąpieli - zakolejkowane do przetestowania.
Jest. Cudowne.
Na wyjazd w góry kupiłam “MINT & TEA TREE” żelik, uroczo zielony, dający miętą i herbatą mocno. Mięta wyczuwalna w postaci ochłodzenia na skórze. Mrrm. Akurat na prysznic po powrocie z deptania po błotnistym Beskidzie. Polecam. Oj tak.
Wczoraj przechodziłam przez Centralny, gdzie jest całkiem porządnego kalibru Rossman, i przypomniałam sobie, że aktualny żel (nie pomnę nazwy) wyszedł. Dryp dryp, O, jest eukaliptusowy - EUCALYPTUS & LIME BASIL OIL. I jak się wczytać w skład, to jest właśnie to - wyciąg z liście eukaliptusa (+1), olejek limonkowy (+1) i olejek z bazylii (daje bardzo zacny efekt lekkiej ziołowości). Cała łazienka pachnie eukaliptusem. A raczej pachniałaby, gdyby nie to, że za jednym zamachem kupiłam dwa różne żele i…
…ORANGE OIL & GINGER przebija wszystko. Wciąż czuję to na skórze (a umyłam tylko ręce, zeby sprawdzić zapach) i jest to jeden z tych kosmetyków, przy którym muszę się powstrzymywać przed oblizywaniem się. W sensie, tych umytych kawałków. Pachnie świątecznie (no rany, pomarańcza i imbir - jak ma pachnieć?), CIEPŁO i nie za słodko - wręcz lekko gorzko, skórko-pomarańczowo… no bo ten olejek, to w skórce siedzi. No. Efekt jest bardzo miły, oczywiście bez chłodzenia mentolowego, za to jakby z rozgrzewaniem - może to autosugestia od tego imbiru, muszę jeszcze przetestować.
Do obmacania:
WATERMINT & LEMON GRASS
LIME
LEMON & TEA TREE
…oraz mydła w płynie z drzewkiem herbacianym i płyn do kąpieli czekoladowo-miętowy. Brzmi bosssko.
W kategoriach Kosmetyki | 2 komentarze/y »
August 20th, 2011
Srebrna
Na Wiki Arkadii pojawiła się finalnie notka o Srebrnej (jako postaci). Trochę jej przywaliłam ;)
W kategoriach Uncategorized | Brak komentarzy »
February 2nd, 2011
Srebrna
Jak co roku, zbieram nowe i sprawdzam stare propozycje szczytnych celów, na które można przeznaczyć swój 1% podatku. Spis wszystkich zaproponowanych tu: http://notki.srebrna.eu.org/blog/wpmu/jednoprocentowki/
Ewentualne korekty proszę /msg na ircu albo w komentarzach.
W kategoriach Uncategorized | Brak komentarzy »
October 3rd, 2010
Srebrna
Uznałam, że moim ozdóbkom należy się ekspozycja i założyłam sobie biżuteryjnego bloga na Wordpress.com
Mam plan wystawiać tam starannie wybrane zdjęcia ozdób, modeliny i koralików. Zobaczymy, jak wyjdzie :)
W kategoriach Robotki | Brak komentarzy »
September 5th, 2010
Srebrna
Z racji Triconu w Cieszynie/Tesinie oczywiście należało zrobić obfite zakupy w Tesco po czeskiej stronie. I w Billi, tak przy okazji.
Skutkiem tego nabyłam drogą kupna czekolady Orion nader podobne do Ritter Sportów.
O co chodzi?
Są dwie śliczne nowe czekolady (oznakowane jako NOVINKA, więc nie tylko nowe dla mnie) czekolady firmy Orion (którą szeroka publika zna z czekolady Studentskiej i batoników banankowych).
Obie zawierają coś, co uwielbiam. Mianowicie całe orzechy (lub migdały).
No i jedna jest gorzka.
Horka z celymi mandlemi
Waży toto 80 gramów, czyli nieco mniej niż zwykła tabliczka albo Ritter, ale kalibrem odpowiada Ritterowi (zapewne migdały są nieco lżejsze od samej czekolady, a jest ich sporo). Zapakowane jest w “spawane” opakowanie, jest kwadratowe i dość grube. Podobnie do Ritterów. Opakowanie ozdabia czteroramienna gwiazdka Oriona.
Opakowanie deklaruje (o ile mój czeski daje radę), że kakao pochodzi z Wybrzeża Kości Słoniowej i jest go minimum 50% w masie czekolady (oprócz masła kakaowego są też inne tłuszcze roślinne). Migdały - pochodzenie nie jest reklamowane - to 18%
Jak ze smakiem? Oj, dobry. Porządna, nasycona, gorzka czekolada. Ale nie za kwaśna, co bywa częstą wadą mocniejszych gorzkich. Migdały dość równo rozsiane, ale w niektórych kostkach (z 16) może się trafić ich niedobór, niestety.
Mąż zamarudził, że mogłaby być mniej słodka. Mi jednak pasuje, świetne zestawienie z migdałami.
Ile czego w niej? Cóż, jak to w czekoladzie, tłusto i cukrowo. Na 1/4 tabliczki, czyli na 20 gramów, przypada:
1,7g białka
8,6 g węglowodanów (w tym 7,2g cukru)
7,9 g tłuszczu
1,9 g błonnika
Uchovejte v chladu a suchu.
W kategoriach Czekolada | Brak komentarzy »
April 1st, 2010
Srebrna
“Jacuś, a jakiego koloru są brokuły?”
“Zielone”
“A kalafior?”
“Żółty”
“A marchewka?”
“Czerwona”
“Aaaa…. a ogórek?”
“Zielony”
(…)
“A papryka?”
“Czerwona, i zielona, i żółta”
“Aa… A barszczyk?”
“Ukraiński!”
W kategoriach Male sapiensy | Brak komentarzy »
March 15th, 2010
Srebrna-admin
Ech, oferma.
Kupiłam w Londynie śliczny drucik miedziany posrebrzany 0,2 mm, mięciutki i przyjemny dla palców.
Owinęłam parę drobiazgów.
Szpulka zaginęła w tajemniczych okolicznościach.
Dobra, pomyślałam, w knajpie mi wypadła, odkupi się.
Poklikałam na wires.co.uk, ucieszyłam się z paczki signed for w normalnej cenie, zapłaciłam…
…właśnie znalazłam zaginiony drucik, zamaskował się w torebce z rzadko używanymi półfabrykatami.
Btw, czy wiecie może, jak wygląda półfabrykant? Bo to słowo często pojawia się na forach i zawsze mam jakieś wizje topora albo innej piły…
W kategoriach RZycie, Robotki | Brak komentarzy »
February 23rd, 2010
Srebrna
“Jedziemy autobusem?”
“Nie, na nóżkach!”
“A co zrobimy jak dojdziemy do domu?”
“Poziondek.”
“Hm. A jak go zrobimy?”
“Z bałaganu!”
W kategoriach Male sapiensy | Brak komentarzy »
February 23rd, 2010
Srebrna
Notka jest z opóźnieniem, żeby nie było, że mnie świeże emocje poniosły.
W sumie to czegoś takiego jeszcze nie widziałam. ArtHotel Nikifor (niekiedy podpisany jako “chotel”, co już budzi pewne podejrzenia) budzi na pierwszy rzut oka niepokój swoim góralsko-artystycznym wystrojem. Drugi rzut oka (kiedy już się oprzytomnieje po kilkugodzinnej jeździe autokarem) budzi zgrozę, bo do wejścia trzeba pokonać schody na ogólną kwotę około dwóch pięter. Nie jest to rozrywka dla zawianych, matek z dziećmi lub osób kulejących. Na schodach czai się element wystroju:

Wnętrza rozbudzają każdego, przynajmniej pokój, w którym nocowałam - cała jedna ściana pokryta jest reprodukcją Toulouse-Lautreca, stanowiącą tajemnicze połączenie tego i tego. Pokój utrzymany jest w czerwieniach, aż dziw, że nikogo nie pogryzłam.
Efekt finalny jest tu (niestety aparat w komórce nie zdołał objąć całości, bo pokój był nieco za krótki i nie miałam się już gdzie cofnąć):

W oryginale zresztą pani po prawej jest w czerni, a nie w walącej po oczach czerwieni. Oraz nie ma pstryczka od lampy na rękawie.
Materace na łóżkach są miękkie, jakby piankowe, zapadają się nawet pod osobą sporo ode mnie lżejszą.
Otwieranie na klucz, ale karta do odblokowywania swiatła. Instalacja zresztą siadła na parę godzin w naszym pokoju.
Braki wody, braki wody ciepłej. Woda w kranie zanika znienacka albo robi się lodowata.
Brak miejsc do siedzenia w “holu” hotelu. Po dwóch dniach ktoś wystawił tam 1 (jedno) krzesło
1 recznik na osobę. Niezbyt duży.
Na koniec zaś, kiedy staliśmy pod (c)hotelem, pakując się do autokaru, oberwałam wystrojem zewnętrznym w oczy:


Urzekł mnie ten obrzynek Klimta w “kolażu”.
W kategoriach RZycie | Brak komentarzy »
December 15th, 2009
Srebrna
Prezenty dla czterolatka zaczynają się profilować zależnie od upodobań własnych małego człowieka.
Dla osobników płci męskiej, zainteresowanych transportem, jest wielka liczba samochodów różnej maści oraz kolejek, jednak wygrywają zwykle gadżety filmowe/bajkowe. Czyli:
1. kolejki bazowane na Thomasie (występują w kilku systemach, w tym kompatybilne z torami ikea/brio/tesco); oczywiście sama obecność Tomka albo innych lokomotyw z wyspy Sodor podnosi cenę kolejki jakoś 2-krotnie. Rozwiązanie:
* kupić paczkę torów w ikei/tesco lub na allegro (eichhorn, brio, w zasadzie prawie wszystko co mozna znalezc pod tym wyszukaniem)
* w merlinie zamówić odpowiednie elementy ruchome z serii “Thomas & Friends Wooden Railway” - najlepiej te nieaktywne (pojedyncza lokomotywa 29,99; z wagonem - 46,99)
* jako opcja dla dzieci mniej wymagających superautentyczności (oraz jeżeli jest ryzyko, że młodzież się może znudzić tematem) - na jarmarkach świątecznych pojawiają się zgrabne podróbki tychże lokomotyw, po jakieś 8zł sztuka; trzeba tylko wyprowadzić z domu jeden tor i skontrolować zbieżność toru z kołami oferowanych pojazdów; sprawdzać na stoiskach “drewnianych”
* można zamówić z merlina zestaw Eichhorna “do naprawy” pociągów i samemu wykonać kadłubki lokomotyw (miniwiertarki w dłoń!) a reszta, włącznie z magnesami, jest w zestawie
2. Ubranka i gażdety “tomkowe” - Tesco i Smyk pełne są ubranek z Thomasem, piórników i ołówków. Do wyboru, do koloru. W przypadku ubrań warto obmacać jakość nadruku, żeby się nie okazało, że Thomas wylinieje w pierwszym praniu. Tak samo masa jest strojów i wyposażenia związanego z filmem Cars (Auta); czyli Zygzak na tysiącach obiektów, od majtek, przez kalosze, do tornistrów. Acz majtki to ryzykowny prezent, bo co taki obdarowany powie potem w przedszkolu, jak go zapytają, co mu Mikołaj/Aniołek przyniósł? “Majtki z Zygzakiem”…
3. Puzzle. Czterolatek najpewniej radzi sobie już z układankami do ok. 48 kawałków. Uwaga: sprawdzić z rodzicami, czy młodzież układa puzzle więcej niż raz (bo jak nie, to fun trochę znika)
4. LEGO. Jak zawsze, sprawdzić z rodzicami:
- co już ma
- jaka seria jest interesująca
- czy “legoland” to nie za mały kaliber
- czy LEGO to obowiązujący w domu standard (bo może dotąd posiadane klocki są niekompatybilne)
5. Książeczki. Przy konsultacji z rodzicami, można małego człowieka wyposażyć w Kubusia Puchatka, Bajki Samograjki, baśnie (ale NIE Andersena!), książki związane z oglądanymi bajkami (w tym wyżej wspomniane Tomki i Auta).
Nie należy kupować:
- zabawek, które bawią się same
- zabawek wymagających bezwzględnie kolekcjonowania większej ilości (rodzice mogą nas rozszarpać na sztuki)
- zabawek wymagających większej powierzchni
- zabawek, którymi nie da się bawić out-of-the-box (jak kupujemy flamastry, kupmy też blok, bo inaczej resztę wieczory mały człowiek spędzi żebrząc o kartki u rodziny i próbując pomalować framugę)
- zabawek wymagających nadmiernej interwencji rodziców (1. rodzice będą padli i prędzej się sfrustrują, musząc latać na pomoc; 2. mali ludzie potrafią być cholernie niezależni i nie dać sobie pomóc, więc zabawka się zmarnuje)
- zabawek, które dziecko JUŻ MA (ew rodzice mu kupili właśnie na te święta) - zawsze bezwzględnie skonsultować! a jak się kupiło bez sensu, to zabawka kupiona przez rodziców ma pierwszeństwo, bo to tylko i wyłącznie nasza wina, że nie zapytaliśmy!
Zamawianie na ostatnią chwilę:
Merlin i odbiór osobisty (kolejki są okropne, owszem, ale lepsze to niż poczta i ryzyko zaginięcia); merlin i paczkomaty; KAŻDY sklep, który korzysta z paczkomatów - na pewno będzie sprawniej niż PP.
W kategoriach Male sapiensy, RZycie | Brak komentarzy »
|